Wywiad z Damianem Jarzembowskim – część 2

Zapraszamy do lektury drugiej części obszernego wywiadu z Damianem Jarzembowskim, w którym szerzej przedstawiamy projekt sekcji piłki nożnej w naszym klubie.

Pierwszą część rozmowy można przeczytać klikając ten link: http://ksconstract.pl/wywiad-z-damianem-jarzembowski-czesc-1/.

Opublikowałeś informację, że jako trener znalazłeś się w kręgu zainteresowań Sokoła Ostróda i odrzuciłeś tę propozycję. Naprawdę wolisz robić dużą piłkę na szóstym poziomie rozgrywkowym?

DAMIAN JARZEMBOWSKI: Na siódmym! (śmiech)

Zgadza się. Widzisz jak ciężko się doliczyć?

DAMIAN JARZEMBOWSKI: Cieszy mnie, że w Ostródzie pomyślano o mojej osobie. Otrzymałem też dwie inne propozycje, również z wyższych lig.

Ale?

Jednak… mnie interesuje budowanie drużyny w procesie długoterminowym, a nie krótkoterminowym. Wiesz na czym polega różnica? Zatrudniamy trenera, ocenimy go po tym, czy wygrał mecze, które miał wygrać – Jak tak, zostaje; Jak nie, to dokonujemy zmiany i szukamy następnego. W ogóle nie o to powinno chodzić! W Polsce mamy trendy takie, że za słabsze wyniki zawsze odpowiedzialność ponosi trener, a wyniki są albo jedynym, albo bardzo, bardzo ważnym argumentem. Uważam, że wyniki w najbliższych meczach czy w rundzie, a nawet sezonie nie są jedynym odzwierciedleniem pracy trenera, ani nie ponosi on jedynej odpowiedzialności za to, gdy ich brak.

Powinniśmy obserwować progres zespołu – czy ma jakieś wartości, czy rozwija się jego gra, czy zawodnicy się doskonalą, czy kierunek zaproponowany przez trenera jest spójny i jaki ma on pomysł na funkcjonowanie w dalszej perspektywie. Takie spojrzenie pozwoli uniknąć losowości – że w jednym sezonie wygra ligę, a w drugim będzie walczył o utrzymanie i straci pracę.

Odpowiedzialność powinna również spoczywać na zawodnikach czy działaczach danego klubu, którzy również powinni uderzyć się w pierś i szukać odpowiedzi – co się dzieje? Co zmieniać? Co naprawiać? Co dodać lub odjąć, aby pomóc drużynie?

Świetnym przykładem – choć na pewno dobrych przykładów, nawet w naszym kraju i na różnych poziomach rozgrywkowych, jest więcej – są jakże odmienne style zarządzania Legią Warszawa i Rakowem Częstochowa…

W pierwszym klubie, gdy wyniki są słabsze, trener jest zmieniany. Małą odpowiedzialność ponoszą zawodnicy, którzy mają pewnie największe pensje w naszym kraju. Trener Legii ma znikomy wpływ na to, kto przychodzi do klubu albo kto odchodzi. Musi budować zespół z tych zawodników, których ma. Dodatkowo jest poddany presji czasu i oczekiwań. On nie zdąży nawet wprowadzić swojego stylu! Co więcej – zmienia go, by poprawić wyniki i zapędza się w ślepy zaułek. W oczach zawodników i działaczy jego działania stają się niespójne, niekonsekwentne. Na koniec wychodzi na to, że jest jedynym słabym ogniwem w układance. Dzieje się tak, choć wcześniej klub robił wszystko, aby właśnie ten trener do nich dołączył.

Jakże odmienna sytuacja jest w Rakowie Częstochowa, gdzie Trener Papszun – który jest jednym z moich autorytetów nawiasem mówiąc – otrzymał pełne zaufanie od działaczy. Otrzymał czas na budowę drużyny, bierze pełny udział w selekcji zawodników. Profiluje ich oraz dobiera względem potrzeb przy jego sposobie gry. Działacze wspierają go w działaniach, ma ich pełne zaufanie, a od zawodników obie te strony oczekują pełnego dostosowania się do ich reguł i zasad. Inna postawa wiąże się z opuszczeniem przez zawodnika klubu.

Uważam, że właśnie to drugie podejście jest jedyną właściwą drogą na budowanie klubów, niezwyciężonych drużyn piłkarskich. Nie chcę, aby zostało to odebrane jako mądrzenie się. To tylko moje zdanie po wieloletnich obserwacjach tego, co dzieje się w polskiej i zagranicznej piłce nożnej.

Tu masz poniekąd odpowiedź – dlaczego nie przyjąłem ofert klubów z wyższych lig. Chodzi o inne priorytety, niż moje!

Uważam, że dobry klub piłkarski to taki, w którym bardzo ważną rolę odgrywa akademia. To fundament całej piramidy, dzięki któremu mamy nieustanny dopływ nowych zawodników do zespołu seniorskiego. Wtedy mamy też zaangażowanych kibiców i pozytywniejszy odbiór całości w otoczeniu. Nie bez znaczenia jest sposób zarządzania klubami. Uważam, że w KS Constract zrobiliśmy duży progres i cały czas idziemy do przodu. Dlatego to dobre miejsce do rozwoju.

Mam nadzieję, że coraz więcej klubów będzie chciało podejść do tematu zarządzania bez patrzenia na krótkoterminowe efekty, ale spoglądając dalej w przyszłość – wprowadzać swoich wychowanków do zespołów seniorskich, stawiać na nich, budować ich charaktery, doświadczenie i rozwijać umiejętności. Oczywiście to wymaga czasu, cierpliwości, konsekwencji w działaniu i pełnego zaangażowania. Ale to gwarant powodzenia w dalszej perspektywie czasu. No i przyniesie najwięcej satysfakcji!

W Chrobrym Głogów za czasów trenera Ireneusza Mamrota był jeden fatalny sezon. Wtedy Prezes przyszedł do szatni i powiedział: „Panowie, trener bez względu na wyniki zostanie. Jeśli komuś coś nie odpowiada, proszę do mnie przyjść. Rozwiążemy kontrakt za porozumieniem stron”. Wzorcowe?

DAMIAN JARZEMBOWSKI: Znam tę historię, bo akurat z trenerem Mamrotem mam bardzo dobry kontakt, telefoniczny. Gdy byłem na stażu w „Jadze”, dużo o tym opowiadał. Ale tak… myślę, że to ten kierunek. Choć oczywiście czasem jest tak, że trener faktycznie jest winny. Trzeba mieć po prostu jakieś wytyczne pozawynikowe, za które można go rozliczyć.

Ale czy Ty naprawdę wierzysz, że ktoś z wyższej ligi stawiając kiedyś na Ciebie faktycznie pozwoli Ci popracować i od razu da duży kredyt zaufania trenerowi bez wielkiego obycia na wysokim szczeblu? Chrobry czy Raków to absolutne wyjątki na sportowej mapie Polski.

DAMIAN JARZEMBOWSKI: Szczerze? Jestem pozytywnie nastawiony! Myślę, że coraz więcej klubów będzie chciało iść taką drogą. Natomiast jeżeli chodzi o moją osobę, to nie skupiam się na tym, co będzie kiedyś. Dziś chcę rozwijać się w miejscu, w którym jestem. Cały czas się uczę poprzez szkolenia, staże, konferencje, studia, obserwacje, nowe doświadczenia… Wszystko po to, aby być przygotowanym, gdy jakaś szansa się pojawi. No i jest coś jeszcze: Dlaczego nie myśleć w ten sposób, aby „większy” projekt zrobić tutaj, na miejscu?

Pracując w KS Constract szkoliłeś zawodników dwutorowo – łączyłeś treningi stricte futsalowe z treningami na trawie. Wielu trenerów w Polsce nie ma przekonania do tego wariantu szkolenia. Ty wprowadzając tych graczy do rywalizacji seniorskiej możesz zobaczyć owoce wieloletniej pracy. Jak na podstawie tych doświadczeń oceniasz ten wariant szkolenia?

DAMIAN JARZEMBOWSKI: Filozofią naszego klubu, naszej myśli szkoleniowej jest takie właśnie łączenie. Ja odchodząc z zespołu seniorskiego podkreślałem, że jestem przekonany, iż futsal czy trening w hali będę zawsze wykorzystywał jako bardzo efektywny sposób na trening piłki nożnej w okresie jesienno-zimowym. Jest wiele powodów takiego rytmu i procesu pracy. W Polsce mamy trudny klimat jesienno-zimowy – wietrzne dni, dużo deszczu, niskie temperatury, które w młodym wieku nie sprzyjały optymalizacji treningów na dworze. Zawodnicy marzli, potem byli chorzy albo nawet rodzice ich na takie treningi nie puszczali. To nie mogło dawać maksymalnych efektów.

Inna sprawa, że w naszym regionie nie ma miejsca na trenowanie piłki nożnej w takim okresie, więc automatycznie zdani byliśmy na treningi w hali. Osobiście uważam, że tak samo efektywny trening piłkarski można odbyć w hali, jak na małym orliku. Oczywiście, gdybyśmy posiadali boisko pełnowymiarowe – a najlepiej pod balonem –  to w wieku 17-18 lat jak już ktoś jest ukierunkowany na piłkę nożną, a nie na futsal, powinien trenować cały rok na pełnowymiarowym boisku. Natomiast my staramy się te wartości budować w hali, gdyż mamy ograniczenia infrastrukturalnie. Nie szukamy wytłumaczenia, tylko pracujemy.

Kiedyś w okresie późnojesiennym i zimowym wiele klubów z powodów organizacyjno-finansowych robiło młodym zawodnikom miesiąc – dwa przerwy od treningów, gdzie w tym okresie nasi zawodnicy trenowali np. 100 godzin. W perspektywie na przykład dziesięciu lat szkolenia, jest to już 1000 godzin więcej od innych! Napisałem zresztą na ten temat pracę dyplomową na kurs UEFA A. Jeżeli ktoś chciałby się z nią zapoznać, proszę o kontakt.

Wracając na koniec do Twojego zespołu. Obok ligi był Puchar Polski – piękna przygoda, bo wyeliminowaliście faworyzowaną Concordię Elbląg, ale i bolesny koniec, bo odpadacie po porażce 0:3 z Delfinem Rybno. Czego zabrakło w końcówce jesieni? Sił? Mentalu? Początek sezonu był imponujący, dochodziły do tego świetne wyniki w Pucharze Polski. Jak zaczęliście tracić punkty w lidze, okazało się, że i Puchar to za wysokie progi.

DAMIAN JARZEMBOWSKI: Bolesne było odpadnięcie z Pucharu nie z powodu samej porażki, ale z faktu, że zagraliśmy chyba najlepszy mecz w tej rundzie! Szczególnie w drugiej połowie mocno zdominowaliśmy rywala, stworzyliśmy sobie kilkanaście okazji do strzelenia bramki i bolesne jest to, że byliśmy tak tragicznie nieskuteczni… Chyba to dobre podsumowanie całej tej rundy w naszym wykonaniu. Przeważamy, stwarzamy sytuacje, nie wykorzystujemy ich. A potem – jak to w sporcie – niewykorzystane sytuacje się mszczą. To powoduje nerwowość, lekki stres w kolejnych meczach, niepewność i lekki spadek właśnie mentalny, który jest NAJWAŻNIEJSZY i KLUCZOWY w sporcie!

Puchar to nie były dla nas za wysokie progi. pokazaliśmy się z dobrej strony, pokazaliśmy, że mamy duży potencjał. Oczywiście trzeba go udoskonalać, rozwijać. W końcu „odpali”.

Co trawiasty Constract robi teraz?

DAMIAN JARZEMBOWSKI: Zakończyliśmy rundę meczem pucharowym, po którym zrobiliśmy sobie 3 dni odpoczynku, a następnie wznowiliśmy treningi. W najbliższym czasie juniorzy rozegrają – o ile będzie taka możliwość – sparingi na sztucznej trawie oraz eliminacje do mistrzostw Polski w Futsalu, które są świetnym dodatkiem w okresie zimowym.

Następnie na przełomie lutego i marca nasza uwaga skupi się na przygotowaniach do rundy rewanżowej. Rozegramy wiele sparingów z zespołami okręgówki oraz IV ligi – tak jak to było w okresie letnim – i przystąpimy do rozgrywek A-klasy.

Wybiegnijmy myślą dalej. Celem: awans. A co jeśli się nie uda?

Jeśli nie wywalczymy awansu? Będziemy smutni i rozczarowani przez kilka dni, a później dalej będziemy ambitnie pracować, by się rozwijać i walczyć o 3 punkty z każdym rywalem w następnym sezonie! Ponadto, jeżeli tej promocji nie uzyskamy, to myślimy poważnie o podjęciu wyzwania powalczenia o CLJ U-19 w rundzie jesiennej sezonu 2022/2023. Ale teraz nie czas na szczegóły. Jest za wcześnie. Różne rzeczy mogą się jeszcze wydarzyć.

Czytelnicy są na pewno „bogatsi” po tej lekturze. A Ty czujesz bogatszy o doświadczenia po jesieni?

DAMIAN JARZEMBOWSKI: Niepowodzenia z tej rundy są dla mnie wielką wartością. Tak! W trudnych chwilach, gdy byłem zły po porażkach i szukałem rozwiązań, dostrzegłem wiele rzeczy, na które wcześniej patrzyłem inaczej. Dziś dzięki temu jestem lepszym trenerem. Dostrzegam teraz, na czym polega odwieczny problem, podczas przejścia z piłki młodzieżowej, juniorskiej do seniorskiej. Popieram zdecydowanie zdania trenerów apelujących, aby zdolny junior trafiał jak najszybciej do piłki seniorskiej, nawet na niskim poziomie rozgrywkowym!

Dzięki za tę długą konwersację.

Również Ci dziękuję za rozmowę i pozdrawiam czytelników, którzy dzielnie dotrwali do końca!

O! I ja się do tych pozdrowień dołączam.

(rozmawiał: Kornel Andrzejewski)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *