Bramki: 25. Ossowski, 38. Budzyn – 18. Cabrera, 39. Pautiak

KS Constract Lubawa: Imanol (Zelma, Okuniewski) – Pedro Henrique, Piórkowski, Pedrinho, Budzyn – Kaniewski, Diego, Łożyński, Ossowski, Maśkiewicz, Raszkowski.
FC Acana Orzeł Futsal Jelcz-Laskowice: Foltyn (Charrier) – Gustavo Henrique, Solano, Pastars, Marquina – Morozow, Firańczyk, Cabrera, Kędra, Pautiak, Szypczyński.

KS ACANA FUTSAL JELCZ LASKOWICE był kolejnym rywalem Constractu w Futsal Ekstraklasie. Zawodnicy trenerów Grubalskiego i Jarzembowskiego musieli szybko zregenerować się po sobotnim długim wyjeździe do Rudy Śląskiej. Do przygotowania się do meczu musiała wystarczyć tylko jedna jednostka treningowa. Kto wie czy taki obrót wydarzeń nie sprawił, ze na początku spotkania Constract był raczej wycofany i to goście bardziej naciskali bramkę Imanola. Z czasem jednak Constract się rozpędzał. Stwarzał sytuacje głownie po szybkich kontrach, bramki jednak nie padały. Na drodze do szczęścia, kilkukrotnie stawał Maciej Foltyn. Bramkarz ACANY zaprezentował kilka fenomenalnych interwencji przy strzałach Pawła Ossowskiego i Jakuba Raszkowskiego. Bramki nie padały przybywało natomiast fauli i doszło do sytuacji kiedy po sporym chaosie na boisku i kilku dość kontrowersyjnych decyzjach arbitrów Imanol Chaves musiał zmierzyć się oko w oko z Cabrerą przy przedłużonym rzucie karnym. Popisując się fenomenalną interwencją wprowadził kibiców w euforię, radość nie trwała jednak długo bo sytuacji nie udało się uspokoić, co w końcu przyniosło stratę bramki po dużym zamieszaniu przed bramką Constractu. Do przerwy- 0:1.  Constract oddał więcej celnych strzałów i mógł prowadzić, goście korzystny rezultat zawdzięczali swojemu kapitanowi który ratował ich bramkę w beznadziejnych sytuacjach.

W drugiej połowie zobaczyliśmy Constract taki jaki lubimy najbardziej, twardy, nieustępliwy, zadziorny, aktywny na całej długości boiska, nie pozwalający rywalom praktycznie na nic. Dobra gra długo nie przynosiła jednak zamierzonego rezultatu. Strzały Budzyna, rajdy Pedrinho, dziesiątki prób przez długie minuty były niczym uderzanie głową w mur. Cierpliwość po raz kolejny się jednak opłaciła, a swojego gola zdobył Paweł Ossowski. Remis to nie był jednak cel ostateczny, należało iść za ciosem i zdobyć bramkę dającą prowadzenia. Na nie przyszło poczekać kolejne ponad 10 minut. Mieliśmy za to okazje oglądać wiele fascynujących akcji, rajdów i prób pokonania jednego z najlepszych bramkarzy Futsal Ekstraklasy. Sukces przyszedł niecałe 4 minuty przed końcem, Budzyn zdjął pajęczynę z lewego okienka bramki Foltyna i wszystko wskazywało na kolejne 3 punkty na koncie Constractu. Futsalowe święto trwało jednak w najlepsze, Hiszpański trener gości natychmiast zdecydował się na wycofanie bramkarza, a już pół minuty później cieszył się wraz z zespołem z zdobytego gola wyrównującego. Maksym Pautiak skopiował perfekcyjne uderzenie Budzyna z przed chwili  i po zaledwie minucie znowu był remis. Spotkanie po kolejnych niesamowitych emocjach w końcówce zespoły ostatecznie podzieliły się punktami, choć po analizie tego pojedynku można zaryzykować stwierdzenie, że to Orzeł zdobył punkt w Lubawie, a Constract stracił 2. Nie zmienia to jednak faktu, że Constract po 5 kolejkach z jednym zaległym spotkaniem prezentuje doskonałą formę, a zdobyte 7 punktów to doskonały dorobek, choć gdyby miał w tym momencie 12 nikt nie powinien mieć pretensji. Już w sobotę kolejne emocje z futsalem w Lubawie mecz 6 kolejki KS Constract : MOKS Białystok.