GWIAZDA RUDA ŚLĄSKA : KS CONSTRACT LUBAWA

3:2

 

Gwiazda Ruda Śląska: Barteczka (Biskup) – Brysz, Piasecki, Dubiel, Siadul – Widuch, Naleśnik, Hyży, Mrowiec, Hiszpański, Małek, Działach, Dynek.

KS Constract Lubawa: Bondarenko (Zelma) – Kaniewski, Szczepaniak, Wolski, Maśkiewicz – Grubalski, Wasiak, Papierowski, Ossowski, Sass, Raszkowski, Jarzembowski.

Bramki: 6. Siadul, 10. Brysz, 30. Jagodziński (Naleśnik) – 28. Raszkowski, 32. Szczepaniak

Pierwsze barażowe starcie za nami. Powoli opadają emocje po pierwszym barażowym spotkaniu o awans do Futsal Ekstraklasy w Rudzie Śląskiej.

Constract po dość nerwowym spotkaniu minimalnie przegrał z byłem Ekstraklasowiczem 2:3.

Nerwy, nerwy, nerwy … to najlepszy opis pierwszej połowy spotkania. Duża ilość niedokładnych zagrań i duża ilość strzałów z dystansu gospodarzy to obraz pierwszej połowy spotkania. Choć bliżej strzelenia pierwszej bramki tegorocznych baraży był CONSTRACT to Ślązacy otworzyli wynik tego spotkania. W szóstej minucie sam na sam z doskonałe broniącym bramki Gwiazdy  Barteczką stanął Krzysztof Wasiak, trafił jednak wprost w golkipera, a gospodarze wyszli z tej akcji z zabójczą kontrą która strzałem do bramki Bondarenki sfinalizował Siadul.

Po zdobytej bramce to gospodarze dyktowali warunki gry, Constract ograniczał się do kontr w jednej z nich w 8 minucie bliski wyrównania był Grubalski, ale górą ostatecznie Barteczka. Sprawy dużo bardziej skomplikowały się w 10 minucie po dużym zamieszaniu bramkę na 2:0 zdobył Brysz. Już minutę później mogło być 3:0, ale paradą godną meczów barażowych popisał się Bondarenko, odbijając futsalówkę, która zmierzała prosto w okienko jego bramki.

W dalszej części  pierwszej połowy przewaga była po stronie gospodarzy oddawali oni więcej strzałów, grali dokładniej i z większym spokojem. My nie potrafiliśmy się przeciwstawić, głownie z powodu dużej nerwowości, a w konsekwencji niedokładności. Pierwsza połowa zakończona dwubramkową stratą nie była z pewnością taka jak zakładaliśmy przed spotkaniem.

Na szczęście było jeszcze 20 minut gry i wszystko do poprawienia, bo dwubramkowa strata w tak długiej perspektywie czasowej nie mogła być przeszkodą walki o najwyższą pulę. Początek nie był jednak zbytnio piorunujący obie ekipy zwolniły trochę tempo, było więcej walki, mniej szybkości i strzałów. Pierwsza akcja którą warto odnotować miała miejsce po strzale Sebastiana Grubalskiego, którego strzał dobijał jeszcze Ossowski nic jednak z tego bo kolejny raz górą był bramkarz gospodarzy.

Dwubramkowe prowadzenie Gwiazdy utrzymało się do 28 minuty spotkania kiedy to prawdziwą rakietę odpalił niezawodny Raszkowski. Najpierw opanował trudną piłkę w centralnej części boiska, a później huknął tak mocno, że świetnie dysponowany Barteczka nie zdążał z interwencją. Po chwili odpowiedzieli rywale po raz kolejną wychodząc na dwubramkowe prowadzenie, składną akcje całego zespołu wykończył Jagodziński.

Niestety chwilę później radość z bramki i gry młodemu Raszkowskiemu zabrała nieprzyjemna kontuzja. Po  jednym z starć Jakub uderzył głową w ścianę. Uderzenie było na tyle mocne, że Jakub musi przejść badania wykluczające wstrząśnienie mózgu. Oznaczało to, że nie będzie mógł kontynuować gry w tym spotkaniu. Ta sytuacja podziałała jednak motywująco na resztę zespołu, który po raz kolejny złapał kontakt z rywalem, bramkę z bliskiej odległości zdobył Patryk Szczepaniak.

W końcówce gra jeszcze bardziej się zaostrzyła, a obie drużyny stworzyły sobie po kilka dogodnych okazji żadna z nich nie była jednak na tyle doskonała, żeby wpłynąć na wynik tego spotkania. Minimalną porażkę trzeba jednak odebrać w kategoriach dobrze wykonanej roboty. Bramki na wyjeździe dają pewien spokój i sprawiają, że myśl o rewanżu jest dużo bardziej spokojna. Nie da się ukryć, że na boisku oglądaliśmy dwie niezwykle wyrównane drużyny, o zwycięstwie zdecydowała przewaga boiska i w pewnym sensie Ekstrakalsowe ogranie Gwiazdy. Dla nas najważniejsze będzie dobre przeanalizowanie tego spotkanie i z pewnością powrót do zdrowia Jakuba Raszkowskiego, któremu dziękujemy za bramkę i życzymy dużo,  dużo zdrowia.

Rewanż już w najbliższą sobotę w Lubawie o godzinie 19 :00. Zapraszamy!