Wyjazd do Warszawy był jednym z najtrudniejszych zadań w tym sezonie. AZS Uniwersytet Warszawski na własnym boisku nigdy łatwo skóry nie sprzedaje, ponadto czuł się mocny po pucharowym zwycięstwie.

U nas niewiadomych było co najmniej kilka, pierwsze chyba najtrudniejsze było zapomnieć o niewykorzystanych okazjach z poprzednich kolejek. Zamiast meczu w którym należało postawić kropkę nad „i” był mecz o życie. Umiejętność odcinania się od wydarzeń z przeszłości to element niezwykle istotny w drodze na szczyt i przyszło nam zmierzyć się z trudnym mentalnym zadaniem.

Początek wskazywał, że udało nam się to zrobić, jednak chyba każdy oglądający spotkanie w głowie miał wydarzenia z przed tygodnia. Tym razem, nie było aż tak  bombowo jak przed tygodniem. Skromne 1:0 po bramce najmłodszego na boisku Jakuba Raszkowskiego dawało jakby więcej spokoju bo wszystko cały czas było otwarte. W drugiej połowie w dalszym ciągu byliśmy stroną przeważającą, choć sytuacje bramkowe można porównać pod względem ilości to ich jakość wskazywała naszą przewagę. Kolejne bramki padły jednak po naszych kontrach najpierw Paweł Ossowski technicznym uderzeniem podwyższył na 2:0 a już chwilę później kolejna doskonała akcja i Radosław Wolski na 10 minut przed końcem daje nam trzecie trafienie.

Kolejne minuty są spokojne wszystko wskazuje na to, że mamy wszystko pod kontrolą i myśl, że tym razem nie może nic nas zaskoczyć, była coraz bardziej odważna.

W  tym momencie padła bramka dla AZS UW i demony powróciły. O ile jedno trafienie rywala pozwalało zachować spokój to po drugim strach zajrzał nam w oczy. Nic jednak 3 razy się nie zdarza dowieźliśmy 3 punkty do końca i za tydzień walczymy o baraże przed własną publicznością. Naszym rywalem będzie aktualnie 9 drużyna ligowej tabeli KS Futsal Oborniki. Zwycięstwo zagwarantuje nam udział o walkę o Futsal Ekstraklasę w meczach barażowych.

Awans do najwyższej klasy rozgrywkowej w minionej kolejce zapewnił sobie RED Devills Chojnice pokonując GI MALEPSZY LESZNO 8:4.