FutsalInformacja tygodnia

Przed majówkowym finałem Pucharu Polski…

Po wielkich emocjach w meczu na szczycie z Rekordem Bielsko-Biała, nasi zawodnicy mają dłuższą chwilę na spokojny trening, „reset głowy” i regenerację. Majówkę bowiem spędzą w domach, bo świat futsalowy w Polsce będzie żył dwumeczem finału Pucharu Polski, w którym wystąpią Czerwone Smoki z Pniew przeciwko Piastowi Gliwice. Dobrze pamiętamy, że rok temu ten finał był z udziałem lubawian, którzy gola decydującego o końcowym triumfie strzelili w ostatniej minucie. W majówkę smak pucharowej wygranej poznają futsaliści z Wielkopolski lub ze Śląska. Może nasze wspomnienia przybliżą to uczucie, którego doświadczy jeden z tych zespołów?

Zeszły sezon zakończył się przedwcześnie z powodu pandemii. Bez rozegrania wszystkich meczów, rozstrzygnięto kwestię ligowych medali. Luzowanie obostrzeń pozwoliło natomiast na dokończenie rozgrywek Pucharu Polski. W sierpniu, podczas wakacji, rozegrano najpierw półfinały. Doszło do niemałej sensacji. Beniaminek z Lubawy pokonał na wyjeździe Rekord Bielsko-Biała 3:0, co było pierwszą, historyczną porażką Rekordzistów „do zera” we własnej hali. Potem pełen zwrotów rewanż w Lubawie zakończony porażką Constractu 3:4, co jednak ostatecznie dawało awans do wielkiego finału. Tam już było to, co w futsalu najpiękniejsze… 2:1 w pierwszym meczu dla Chorzowian i prawdziwy horror w rewanżu. 1:0 (wynik dający awans Constractowi), 2:0 (awans Constractu), 2:1 (dogrywka), 2:2 (awans Chorzowian), 3:2 (awans Chorzowian), 3:3 (awans Chorzowian), 4:3 (awans Chorzowian). I gdy wydawało się, że Puchar jedzie do Chorzowa, grający bez bramkarza lubawianie strzelają na 5:3 za sprawą Tomka Kriezela. Wariactwo, szaleństwo, najlepsze z możliwych zakończenie wakacji.

O wspomnienia z tamtej pucharowej batalii zapytaliśmy naszych graczy:

Grzegorz Okuniewski: W tamtym sezonie, gdy wygraliśmy Puchar Polski… To było niesamowite przeżycie! A dla mnie? Tym bardziej w tak młodym wieku! Pod każdy mecz przygotowywaliśmy się indywidualnie. Po meczu z Goczałkowicami musieliśmy przerwać rozgrywki z powodu pandemii, ale ta nie pokrzyżowała nam planów. Z drużyną z Bielska wygraliśmy na ich własnym terenie  0:3 – co już dla nas było małym sukcesem, ponieważ od kilku lat nikt podczas spotkań ligowych tego nie dokonał! W rewanżu już nie było tak kolorowo, ale jednak daliśmy radę wyeliminować Rekord. Potem ciężka wyprawa do Chorzowa, przegraliśmy, jednak to nie przeszkodziło nam w zdobyciu Pucharu.

Jakub Raszkowski: Zeszłoroczny Puchar Polski ja też oczywiście wspominam bardzo dobrze. A szczególnie wspominam ten finał, ponieważ rozstrzygnięcie padło dopiero 25 sekund przed końcem meczu. Wynik na naszą korzyść… Była to radość nie do opisania!

Grzegorz Okuniewski: Całe szczęście mogliśmy to przeżyć na własnej hali, z naszymi wspaniałymi kibicami! Uczucie po końcowej syrenie było nie do opisania.

Bartłomiej Piórkowski: Zawsze będę wracać do tych chwil,  bo to było moje pierwsze trofeum o takim znaczeniu. W mojej ocenie zagrałem dobre spotkania w półfinale i finale. Praktycznie w każdym z tych meczów strzelałem gola i jakiś tam swój wkład miałem w zdobycie tego pucharu. Ale w tych decydujących meczach cała drużyna stanęła na wysokości zadania. Ofiarność, zaangażowanie, poświęcenie na parkiecie.

Jakub Raszkowski: Gdy chodzi o mnie – swoje występy w Pucharze uważam za przyzwoite. Wiadomo, że chcę grać najlepiej jak tylko potrafię i starałem się to robić, chociaż wiem, że stać mnie na jeszcze więcej. Ale patrząc na sam Puchar – myślę, że zaprezentowałem się z dobrej strony. Bardzo żałuje nieobecności na meczu półfinałowym z Rekordem. Sam Finał to była mieszanka uczuć, ale cały czas wiedziałem, że jak już udało nam się dojść do finału, to my tego Pucharu nie oddamy Clearexowi! Tamten finał to było najpiękniejsze wydarzenie w całej mojej karierze.

Grzegorz Okuniewski: W ogóle rozgrywki Pucharu Polski to dla każdego zawodnika ważny element w sezonie, bo w każdym meczu trzeba dać z siebie 100% i go wygrać. Nie ma miejsca na porażki. Jedna przegrana i odpadasz z rozgrywek.

Bartłomiej Piórkowski: Tak, chociaż też ciężko stwierdzić, co sprawia większa frajdę. Czerpiemy ją z każdego meczu ligowego i pucharowego. Ogromną przyjemność sprawia mi każda minuta spędzona na parkiecie.

Jakub Raszkowski: Radość z grania ma się w każdych rozgrywkach. Nie ważne czy to potyczki ligowe, czy pucharowe. Dla mnie – jako zawodnika, który kocha piłkę – każdy mecz to jest taka sama frajda.

Grzegorz Okuniewski: Dlatego chcemy wygrywać i tu, i tu. Wspominając final four Pucharu Polski mogę tylko powiedzieć, że chciałbym znowu tego doświadczyć w następnym sezonie.

Bartłomiej Piórkowski: Ważne jest jeszcze to, że nawet ci, którzy mieli mniej okazji do wejścia na parkiet, cały czas nas motywowali i podkręcali na ławce rezerwowych do jeszcze lepszej gry. I to też dlatego zawsze będę miło wspominał te chwile. Jesteśmy szczęśliwi i dumni z tego, że zaraz po awansie do Futsal Ekstraklasy, udało nam się zdobyć i Puchar Polski, i wicemistrzostwo. To nagroda za codzienne ciężkie treningi i wiele poświęceń, które każdy z nas musiał podjąć. Jestem szczęśliwy, że współtworzę tę zgraną paczkę zawodników w Lubawie i jestem pewien, że jeszcze nie jeden, a kilka pucharów zobaczymy w Lubawie!

Do naszej rozmowy pozostało jeszcze zaprosić kogoś, kto tamten wieczór przeżywał zupełnie inaczej. Dlatego skontaktowaliśmy się z zawodnikami Clearexu Chorzów i oto, co powiedział nam jeden z nich.

Adam Wędzony: Jeśli chodzi o zeszłoroczny finał Pucharu Polski, to na pewno jest to fajne przeżycie. Te dwa mecze pokazały, że futsal idzie w dobrym kierunku. Dla kibiców był to emocjonujący dwumecz, szczególnie spotkanie w Lubawie, gdzie wszystko cały czas było na styku i dopiero w końcówce Constract zdołał przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Dla nas to był cios, ponieważ praktycznie mieliśmy puchar w garści, a w ciągu kilku sekund szale się odwróciły. Ciężko mi powiedzieć, czy z perspektywy czasu dobrze wspominam ten finał, czy nie. Siedzi mi on głowie. Bramka kilkanaście sekund przed końcem na wagę pucharu bardzo bolała, ale co zrobić? Taki jest sport i to jest w nim piękne! Emocje do samego końca – ktoś musi wygrać, ktoś przegrać.

W tym roku – zarówno w Chorzowie, jak i w Lubawie – patrzymy na innych. I pewnie każdy ma swoje typy. Część kibiców naszych klubów pewnie bardziej trzyma kciuki za Piasta, druga część kibicuje Smokom. My jako zespół życzymy obu drużynom tego samego: zróbcie kolejną, piękną reklamę futsalu! Zejdźcie z boiska zdrowi i cieszcie się każdą sekundą udziału w finale! Jedni z Was będą szaleć z radości, drudzy przełkną gorycz porażki. Ale każdy wynik przyjmijcie z klasą i godnością – bo wzajemny szacunek w naszym środowisku, to najpiękniejsza strona futsalu!

(fot. Paweł Jakubowski)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *