15 kolejka spotkań nie zapowiadała żadnych przełomowych wydarzeń dla ostatecznych rozstrzygnięć w grupie północnej I ligi. KS Constract rozgrywał mecz w Kartuzach co zapowiadało spokojne niedzielne popołudnie, a najwięksi sympatycy futsalowego grania częściej byli myślami przy środowej potyczce w Pucharze Polski z ekstraklasowym Red Dragon Pniewy.

Mecz w Kartuzach rozpoczął się zgodnie z standardem przyjętym przez Constract w tym sezonie atak od pierwszych minut, próby z różnych pozycji i zmuszanie do biegania rywali. Bramki co prawda nie padały, ale Ci wszyscy którzy oglądają regularnie mecze Constractu w tym sezonie z pewnością byli przekonani, że cierpliwość popłaci i zacznie wpadać zresztą podobnie jak to było w Lubawie w I rundzie.

Nadszedł jednak moment w którym cały piękny spokojny plan przestał być realizowany, jeden moment wystarczył do tego żeby przed oczami Konstruktorów zapaliły się pomarańczowe kontrolki. Faul na 6 metrze to jeszcze nie gol, ale w połączeniu z czerwoną kartką dla kapitana to już poważne ostrzeżenie. Jazda z pomarańczową kontrolką szybko okazała się niemożliwa bo rzut wolny na gola zamienili bracia Papina. 0:1 i 30 minut grania to przecież żadne futsalowe wyzwanie. Nie trwało jednak długo i było 0:2. Można było przecierać oczy ze zdumienia, ale to wszystko działo się naprawdę i coraz mnie przypominało grę niepokonanego lidera z jednym z ambitnych zespołów środka tabeli. Okazje, które stwarzał Constract nie były na tyle groźne żeby bramkarz gości został bez szans, strzały z dystansu lub z nieprzygotowanych pozycji sprawiały, że obrona gospodarzy czuła się coraz bardziej pewna siebie, a czy jest coś piękniejszego jak zatrzymanie rywala pędzącego do Ekstraklasy.

Mając przed sobą  20 minut gry i 2:0 do przerwy Kartuzianie wiedzieli jedno, jeżeli będą bronić  jak do tej pory są w stanie zrobić niespodziankę.  Plan podopiecznych Jakuba Hoffmana  mógł szybko lec w gruzach , gdyby doskonałą okazję na początku drugiej części wykorzystał Pawęł Ossowski, przeniósł jednak futsalówkę nad bramkarzem i nad poprzeczką, niwecząc najlepszą okazję w meczu. Każda kolejna minuta to rzecz jasna coraz więcej nerwów, nieobecność Pawła Kaniewskiego była bardzo widoczna brakowało lidera, Sebastian Grubalski co prawda starał się z całych sił, ale mimo że oddawał dość dużą liczbę strzałów nie mógł wystarczająco nastawić celownika.

W efekcie Constract skazany na wycofanie bramkarza, szybko stracił 3 bramkę no i stało się jasne, że straci punkty w Kartuzach. Na nic się zdało trafienie honorowe autorstwa Sebastiana Grubalskiego.

Pierwsza ligowa porażka od prawie roku stała się faktem, w końcówce meczu kibice częściej sprawdzali wynik meczu w Lesznie gdzie idący łeb w łeb z Constractem, Futsal Leszno również przegrywał 0:2 po pierwszych 20 minutach. Jak się okazało spokojna niedziela okazała się być szaloną, liderzy zgodnie przegrali i status quo został utrzymany. Szans do rehabilitacji już  środę w Pucharze Polski do Lubawy przyjedzie Red Dragons Pniewy. Początek meczu o godzinie 19:30. Zapraszamy!