Szósta kolejka Futsal Ekstraklasy przyniosła kolejne wielkie sportowe emocje w Lubawie.  W meczu z  MOKS Słoneczny Stok Białystok, Constract mógł się czuć faworytem głownie ze względu na przedsezonowe sparingi, w których był zdecydowanie lepszy. MOKS jednak dobrze wszedł w sezon w 5 spotkaniach zdobył 9 punktów i był 3 w tabeli. Constract po rozegranych 4 meczach miał 7 punktów i był 5. Ewentualne zwycięstwo zapewniało przeskoczenie MOKSU i REKORDU Bielsko Biała, który ze względu na występy w Lidze Mistrzów mecz 6 kolejki przekładał.

Mecz rozpoczął się jednak dość typowo, podobnie jak w wcześniejszych spotkaniach Constract nie zdecydował się na hura ataki od pierwszych minut. Podobnie było jednak z MOKSEM który nie potrafił zagrozić bramce strzeżonej przez Imanola Chaveza.

Taki stan rzeczy sprawił, że pierwsze minuty nie porywały Lubawskiej Publiczności. Constarct rozkręcał się powoli, ale z każdą minutą pokazywał, ze ma do zaoferowania dużo więcej rozwiązań ofensywnych, największe zagrożenie bramce Jędruczka nadchodziło ze strony Arkadiusza Budzyna, który świetnie znajdował sobie wolne przestrzenie, a dokładne zagrania Pereiry pozwalały budować groźne akcje. Pierwsza bramka to jednak efekt zadziorności i precyzji Pawła Ossowskiego. Nasz piwot zdobył bramkę w 5 kolejnym spotkaniu i po raz kolejny jest to bramka która odmienia losy spotkania, przed 3 dniami dał nam remis w meczu z ACANĄ teraz dał prowadzenie w meczu Z MOKSEM.

Po bramce grało nam się już zdecydowanie łatwiej rywale zmuszeni do bardziej aktywnego udziału w grze ofensywnej popełniali więcej błędów a to woda na młyn dla Constractu. Constract szybko podwyższył prowadzenie, po efektownym wykończeniu akcji prze Jakuba Raszkowskiego, który w bardzo trudnych fizycznych pojedynkach dawał sobie doskonale radę wieńcząc swoją dobrą dyspozycję bramką w iście brazylijskim stylu. Jeśli o Brazylijczykach mowa to nie można pominąć poczynań Pedrinho, który cały czas siał postrach wśród obrońców gości i choć w pierwszej połowie gola nie zdobył, w każdym zagraniu prezentował najwyższy poziom futsalowego rzemiosła. Końcówka pierwszej połowy okazała się nieco bardzie nerwowa, głownie ze względu na ilość przewinień po stronie Constractu. Po raz kolejny nie obyło się bez rzutu karnego. Mateusz Lisowski przegrał jednak pojedynek z Imanolem Chavezem porywając przy tym publiczność. Nasz bramkarz nie dal się pokonać 10 sekund później kiedy to po rzucie rożnym z bliskiej odległości uderzał Adrian Citko.

W drugiej połowie Constract cały czas prezentował najwyższy poziom, kontrolował sytuację, a czujący coraz większy luz Pedrinho co i rusz porywał publiczność swoimi nietuzinkowymi za graniami. Choć  zdobycie bramki zajęło mu kilka minut, ostatecznie dopiął swego i wraz z swoimi kolegą Pedro Pereirą zaprezentowali swoim fanom kilka kroków brazylijskiej samby. 3:0 dla Constractu i MOKS któremu jako ostatnia deska ratunku została gra w przewadze nie zapowiadały nic spektakularnego w końcówce. MOKS co prawda sprawdził kilkukrotnie Imanola, ale ten podobnie jak reszta zespołu był doskonale skoncentrowany przez całe spotkanie, broniąc każdy strzał gości. Nawet gdy nie mógł już nic zrobić z pomocą przychodzili mu napastnicy gości, nie trafiając do pustej bramki. W odpowiedzi na wycofanie bramkarza Pedrinho zaprezentował kila „wcinek”, które zatrzymywały oddechy kibiców, którzy z niedowierzaniem podziwiali geniusz Brazylijczyka. Wynik już się jednak nie zmienił i Constract zdobył 3 punkty pozwalające wskoczyć na podium tabeli Futsal Ekstraklasy.  Nagroda MVP za to spotkanie powędrowała do Jakuba Raszkowskiego. A cały zespól zadedykował zwycięstwo Kacprowi Zelma, który obchodził swoje urodziny. Sto lat !