Zaległości nadrobione. Środowy wieczór w Lubawie był okazją do kolejnego  futsalowego święta. Zawodnicy Constractu w środku tygodnia nadrabiali zaległości z pierwszej wrześniowej kolejki. W pełnym piłkarskich ”smaczków” pojedynku zainkasowali 1 punkt po remisie 2:2 z FC Toruń  w dalszym ciągu są na fotelu lidera Futsal Ekstraklasy.

Piłkarskie ”smaczki” to oczywiście koleżeńska  potyczka Dawida Grubalskiego i Łukasza Żebrowskiego, derby regionu z wizytą kibiców gości łącznie. Dodatkowo urodziny trenera FC Toruń i pierwszy mecz w historii do którego Constract podszedł z pozycji lidera tabeli, a jak wiadomo zasada „bij mistrza” cały czas obowiązuje.

Mecz to swoiste szachy, z bardzo dużym wzajemnym szacunkiem i respektem, głównie z tego powodu pierwsze minuty nie obfitowały w piękne akcje, trudno było szukać polotu nawet w poczynaniach brazylijskich „Magików”. Vice-mistrz Polski z ubiegłego sezonu w takim obrocie sytuacji czół się nieco bardziej komfortowo, a Constract po raz pierwszy w tym sezonie czół opór w ofensywie nie mając za bardzo pomysłu jak dobrać się do dobrze ustawionych graczy FC. Wraz z upływającym czasem sprawy coraz bardziej się komplikowały, Torunianie nabierali ochoty do ataku co i rusz zatrudniając Imanola Chaveza do wytężonej pracy, z której ten wywiązywał się perfekcyjnie. Jego postawa przyczyniła się do utrzymania kontroli nad spotkaniem, mimo problemów mogliśmy czuć się spokojni mając taką  ostoję spokoju  w bramce.

FC przeważało, ale bramkę zdobył Constract przy udziale dwójki brazylijskich „Piotrów” Pedro Oliveira przygotował miejsce do strzału dla Pedro Pereiry, a ten wykorzystał magię swojej lewej nogi i pięknym strzałem z dystansu dał prowadzenie gospodarzom. Po bramce Constract nabrał animuszu, przesuwając grę w stronę bramki Kamila Naparło, bardzo bliski podwyższenia wyniku był Maciej Maśkiewicz, jednak jego próba okazał się chybiona. W momencie kiedy kibice w Lubawie czekali na drugą bramkę Constractu, w nic nie zapowiadającej akcji Tomasz Kriezel po niefortunnym wybiciu piłki zdobył gola wyrównującego. Po stracie prowadzenia mecz jakby wrócił do stanu z pierwszej fazy, Toruń z lekką przewagą sprawdzał umiejętności Imanola, a Constract nieco wycofany czekał na kolejny błysk geniuszu. W taki sposób dotarliśmy do końca pierwszej połowy.

Druga odsłona jeszcze przed pierwszym gwizdkiem zapowiadała się bardzo emocjonująco, Dawid Grubalski do gry desygnował Bartka Piórkowskiego, a dwójkę Brazylijczyków dodatkowo miał wspierać Diego, można było sądzić, że Constarct rusza po kolejne zwycięstwo. Kto miał wątpliwości w powodzenie tego planu, szybko przekonał się, że są nie uzasadnione. 15 sekund wystarczyło do wyjścia na prowadzenie po strzale Bartka Piórkowskiego. To co wydarzyło się później niestety nie mieściło się w planie naszego Trenera, z powodu kontuzji boisko musiał opuścić Diego, a radość z prowadzenia nie trwała zbyt długo, rzut rożny na bramkę zamienił Mateusz Waszak i po raz kolejny był remis w tym spotkaniu. Boiskowe wydarzenia w drugiej połowie, były coraz bardziej ekspresyjne, nie brakowało starć i słownych utarczek z obu stron. Niepisane derby stały się faktem. Walka trwała w najlepsze i co najważniejsze to Constract w drugiej połowie miał optyczną przewagę, przez co kilkukrotnie natarł się  na groźne odpowiedzi ze strony przyjezdnych, którzy aż trzykrotnie trafiali w słupek. Ponadto dobre interwencje obu bramkarzy nie pozwalały na oglądanie bramek w drugiej połowie, choć trudno było narzekać na brak emocji, które do samego końca oglądali kibice w Lubawie, wypełniona po brzegi hala więcej bramek już nie zobaczyła to remis w tym spotkaniu jest sprawiedliwym rezultatem, o czym zgodnie zapewnili w pomeczowych rozmowach.

Jesteśmy na półmetku listopadowego maratonu futsalowego w Lubawie, Na 6 możliwych mamy 4 punkty i przed sobą kolejne 2 bardzo trudne pojedynki. W tym momencie Trenerzy i zawodnicy skupiają się na tym najbliższym, czyli sobotnim starciu z Piastem Gliwice.