Wróciły rozgrywki I ligi futsalu. Na inaugurację rundy rewanżowej do Lubawy przyjechał stołeczny AZS Uniwersytet Warszawski. KS Constract wygrał w Warszawie dość gładko i na swoim parkiecie również był faworytem tym bardziej że do składu wrócił zeszłoroczny lider zespołu Sebastian Grubalski.

Moc futsalowych wypełniła hale zaraz po pierwszym gwizdku arbitrów. Constract ruszył do ataku od pierwszych sekund szukając szybkiego prowadzenia i prowadzenia meczu w swoim stylu . Kilkanaście oddanych strzałów na początku I połowy nie przyniosło jednak goli. Świetnymi interwencjami popisywał się bramkarz Gości Michał Łasecki, któremu świetnie pomagała głęboka ale szczelna defensywa podopiecznych Macieja Karczyńskiego. Po pierwszych minutach skomasowanych ale nieskutecznych prób obroty nieco spadły i przez moment wydawało się, że straciliśmy pomysły na zdobycie bramki. Było to jednak chwilowe zawahanie jeszcze przed gwizdkiem kończącym pierwsze 20 minut prowadzenie dał najaktywniejszy w pierwszej połowie Mateusz Łożyński. Prowadzenie do przerwy skromne ale zasłużone dawało przekonanie, że w drugiej części powinno być już łatwiej o kolejne gole.

Druga część ze względu na wynik była już bardziej wyrafinowana, prowadzenie nie zmuszało nas do usilnych ataków dając troszeczkę miejsca Akademikom otworzyło się więcej przestrzeni pod ich bramką co przeniosło się na dwa kolejne trafienia. Najpierw trafił Daniel Sass, chwilę później pierwsze trafienie w sezonie zaliczył Sebastian Grubalski, chyba żadna bramka w tym sezonie nie była tak wyczekana i nie dała tyle radości. Swoje okazje udało się stworzyć również przyjezdnym, ale w naszej bramce pewnie bronił Pedro do Rosario, a w ostatnich 4 minutach Grzegorz Okuniewski. Ostanie 5 minut miało treningowy przebieg swoich kolejnych szans nie wykorzystał Miłosz Jarzembowski, a Grzegorz Okuniewski zaprezentował spektakularny wykop piłki z pod własnej bramki.

W doskonałej atmosferze i owacji naszych kibiców zakończyliśmy kolejny mecz z 3 oczkami na koncie. Był taniec radości brawa i nagroda MVP, która tym razem powędrowała w ręce Daniela Sass. W następnej kolejce czeka nas zawsze trudny wyjazd do Gniezna.