Zespół seniorski Nowy Rok rozpoczął od Pucharowego starcia z pierwszoligowcem z Zgierza. Zespół FC 10 choć jako pierwszoligowiec konfrontujący się z Ekstraklasowiczem miał pierwszeństwo, co do organizacji meczu na własnym parkiecie. Kluby  jednak ustaliły miejsce spotkania w Lubawie.

Pucharowe starcie w wczesno noworocznym terminie niosło ze sobą kilka dużych znaków zapytania, największe z nich to jak zespół poradzi sobie bez hispanisto-brazylijskiego trio czyli Pedrinho, Pereiry i Chaveza. Kolejną niewiadomą, a zarazem bardzo dobrą informacją był powrót do pełnej dyspozycji Sebastiana Grubalskiego, który choć wystąpił w Zduńskiej Woli to jednak był to występ krótki i nieco awaryjny. Pojedynek z pierwszoligowcem wydawał się idealnym spotkaniem na spokojny powrót do rywalizacji dla młodego Konstruktora, który jak wszystko wskazuje na dobre rozwiąże problemy z przynależnością opaski kapitańskiej w zespole. Od początku sezonu opaska miała już dwóch właścicieli i wszystko wskazuje na to, że o ile Sebastian będzie zdrowy mamy kapitana na lata. 

Kolejne dwa pytania brzmiały jak forma po świątecznej przerwie i czy zespół będzie potrafił odpowiednio się  skoncentrować, na pojedynek z teoretycznie słabszym rywalem ?

Wszystkie zagadki miały coś w sobie, gdyż początek spotkania choć energiczny to jednak o prawidłową koncentrację było trudno. Niecelne podania brak zrozumienia, sprawiały że kreowane akcje były mocno szarpane, pozycje strzeleckie jakby nie przygotowane tak jak zawsze, a taki stan boiskowych wydarzeń to idealne warunki dla obrońców i bramkarza gości, którzy wspierając się nawzajem mogli wydawać się dobrze zgranym monolitem, czy tak było trudno stwierdzić. Jedno było pewne to nie był zespół który znamy z Futsal Ekstraklasy. Nawet stracona bramka nie była w stanie diametralnie zmienić stylu gry i spodziewający się strzeleckiej kanonady kibice mogli czuć się nieco zawiedzeni. Ich coraz większy niepokój na szczęście udało się zmniejszyć dwoma trafieniami w końcówce I połowy. Największym wydarzeniem był gol Saula Marrupe, który debiutował w tym meczem w naszym zespole, trudno jest jednak ocenić występ Hiszpana w meczu który był słaby w wykonaniu całej drużyny i trudno było wymagać fajerwerków od debiutanta.

W drugiej części można było liczyć na przebudzenie i kilka akcji i bramek na miarę ekstraklasowicza, tak się jednak nie stało i zamiast podwyższać prowadzenie straciliśmy, kolejnego gola po dość niefortunnej interwencji bramkarza. Wraz z upływem minut zaczęliśmy zastanawiać się czy czasem nie zafundujemy sobie w tym spotkaniu dogrywki gdyż remis utrzymywał się  przez dłuższy czas, a pomysł na grę i zdobywanie bramek był zgoła niewidoczny. Na szczęście nowo upieczony kapitan zrobił to czego od kapitana oczekiwać należy i zdobył bramkę dającą prowadzenie, kilka minut później podwyższył Jakub Raszkowski i obyło się bez dogrywki, ale też bez wstydu który momentami groził zespołowi.

Takie spotkania, bądź co bądź nigdy nie są nadto porywające, choć w kibicach budzą nadzieje na widowisko z wieloma bramkami. Constract awansował do 1/16 bardzo małym nakładem sił, ale kosztem dużych nerwów kibiców, którzy po raz kolejny licznie wypełnili ograniczoną miejscami halę, czynnie włączając się w prowadzoną przez Szkółkę Constract akcję charytatywną dla Julki Rówczyńskiej, za co pragniemy podziękować o pogratulować postawy.